– Sytuacja w Józefosławiu, Julianowie i okolicy jest szczególna, dla mieszkańców bardzo trudna i wiąże się z wieloma ryzykami, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży, Obserwujemy ją z uwagą i rozważamy różne scenariusze – mówi Mariusz Kaliński, doradca z multiagencji ubezpieczeniowej Eurofinance.

Jó-Ju News: – Problemy mieszkańców Józefosławia, Julianowa i okolicy w uproszczeniu można podzielić na dwie grupy: bardzo specyficzne lokalne infrastrukturalne, o których głośno było nawet w mediach ogólnopolskich, i inne widoczne nie tylko tutaj: pędzące po chodnikach hulajnogi elektryczne, widoczny u wielu brak kasku na głowie, skrzyżowania i rondo z samochodami i autobusami przy tłumie uczniów szkoły podstawowej, a do tego złodzieje, którzy latem urządzają sobie sezon okradania domów i mieszkań. Jak tu spokojnie myśleć o bezpiecznym życiu?
Mariusz Kaliński: – Zachowując rozsądek, opanowanie, czyli po prostu spokój, i korzystając zarówno z wiedzy, jak i wyobraźni. To są składniki recepty na bezpieczne życie. Te wszystkie składniki pozwalają pomyśleć racjonalnie, co zrobić profilaktycznie, żeby zmniejszyć ryzyko nieszczęśliwych zdarzeń i zwiększyć prawdopodobieństwo, że w razie czego będziemy chronieni tak bardzo jak to jest tylko możliwe.
– Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić…
– Nie, wcale nie. Łatwo pomyśleć i łatwo zrobić. Nie będę teraz szerzej mówić o tym, że lepiej nie jeździć za szybko, że warto mieć kask, pasy zapięte, zabezpieczać mieszkania dobrymi zamkami i alarmami, bo to są rzeczy na tyle oczywiste, że każdy powinien o tym wiedzieć i pamiętać. Problem w tym, że niektórzy myślą, że to wystarczy. To niestety odróżnia nas, Polaków, od wielu narodów. Statystyki pokazują, że Polacy korzystają z ubezpieczeń znacznie rzadziej niż na przykład Czesi, Niemcy, Francuzi, Brytyjczycy, Włosi czy mieszkańcy Skandynawii: Finowie, Szwedzi czy Duńczycy. Polacy są zdecydowanie w tyle pod względem świadomości ubezpieczeniowej.
„Przysłowie »mądry Polak po szkodzie« niestety jest celne”
– Z czego to wynika?
– Z braku nawyków, z niewiedzy, z systemu edukacji, który od wielu lat zaniedbuje kwestie ubezpieczeniowe. W efekcie… mądry Polak po szkodzie. To przysłowie idealnie oddaje naszą mentalność: po co się ubezpieczać, skoro jakoś to będzie, jakoś się uda, jakoś sobie poradzę. Czasem, w normalnych okolicznościach, to się może udać, ale są sytuacje, gdzie ryzyko okazuje się zbyt duże…
– Sytuacja w Józefosławiu i Julianowie jest taka, że wiele razy pisały o niej różne media ogólnopolskie. Jest tu najbardziej przeludniona szkoła podstawowa w Polsce, brakuje boisk, parków, placów zabaw, mieszkańcy narzekają też na komunikację z Warszawą i jakość dróg, bezpieczeństwo na przejściach dla pieszych…
– Tak, wiemy, dlatego sytuację w tej okolicy monitorujemy jako Eurofinance ze szczególnym zainteresowaniem. W Polsce nie ma drugiego takiego obszaru, gdzie poszczególne ryzyka w różnych obszarach życia rysowałyby się w taki sposób jak tutaj.
– Czy to może przełożyć się w jakiś sposób na poprawę sytuacji w Józefosławiu i Julianowie?
– Badamy to i rozważamy różne scenariusze. W tej chwili jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby mówić głośno o konkretach, ale pochylamy się nad problemami mieszkańców, tych starszych i tych młodszych, ze współczuciem. Zdajemy sobie sprawę, że życie tutaj ma wiele zalet, ale i wiele bardzo uciążliwych utrudnień. Mieszkam niedaleko, więc polegam nie tylko na informacjach podawanych w mediach. Szczególnie poruszyła nas sytuacja dzieci i młodzieży, którą opisywały środki masowego przekazu. Aż trudno uwierzyć, że młodzi mają tak blisko do Warszawy i jednocześnie tak daleko do dobrych standardów w podstawowych kwestiach dotyczących bezpieczeństwa i zdrowia.
„Problemy w Józefosławiu i Julianowie same nie znikną”
– Co według Pana mogą zrobić rodzice lub opiekunowie, żeby ograniczyć ryzyka dla swoich dzieci?
– To pytanie niby jest proste, ale jednocześnie bardzo szerokie, a przez to odpowiedź wcale nie jest łatwa. Z pewnością powinni popierać wszelkie inicjatywy czy działania w celu poprawy sytuacji w obu wsiach. Czasem jednostka może zmienić dużo, ale szanse na pozytywne i szybkie zmiany wyraźnie rosną, gdy takich jednostek jest więcej. Im więcej osób zaangażowanych, tym lepiej. Skoro w Józefosławiu i Julianowie jest jak jest, to jest też oczywiste, że przez wiele lat coś tutaj szło nie tak jak powinno. Samo się nie zmieni, samo się nie zrobi. To już jest kwestia lokalnej społeczności. Z mojej strony mogę tylko zachęcać do brania odpowiedzialności w swoje ręce: zarówno w kwestii poprawiania sytuacji w okolicy, jak i minimalizowania ryzyka przykrych konsekwencji dla mieszkańców.
– Czy poleca Pan jakieś towarzystwo ubezpieczeniowe?
– Każdy człowiek jest inny. Każdy człowiek i rodzina mają inną sytuację i często różne potrzeby. My specjalizujemy się w dopasowywaniu ubezpieczeń do potrzeb konkretnych osób, konkretnych rodzin, konkretnych podmiotów. Dbamy przede wszystkim o ludzi. To ich zadowolenie jest dla nas najważniejsze. Słuchamy klientów i czasem zdarza się, że w efekcie klient wybiera polisę któregoś z polskich towarzystw ubezpieczeniowych, a czasem korzysta z oferty jakiejś firmy z kapitałem zagranicznym. My raczej nie możemy niczego sugerować klientom, ale wskazujemy różnice w zakresie ubezpieczenia, dzięki czemu potrafimy razem z klientem dopasować oferty do jego potrzeb, tak aby zabezpieczyć konkretne przedmioty ubezpieczenia na odpowiednie sumy i w odpowiednim zakresie. Omawiamy ewentualne różnice w ogólnych warunkach ubezpieczenia i tu faktycznie okazuje się, że nieraz lepsza, bardziej dopasowana oferta wychodzi w polskim towarzystwie ubezpieczeniowym, a nieraz w zagranicznym. Jesteśmy multiagencją, więc mamy w ofercie wiele różnych ubezpieczeń, również prawdziwych hitów docenianych i nagradzanych w prestiżowych konkursach.
– Jak można się o tym przekonać?
– Tak jak powiedziałem: dostosuwujemy się do każdego klienta. Od początku, od pierwszego kontaktu. Można przyjechać do naszego biura tuż za Lasem Kabackim, przy ulicy Wąwozowej 4 w lokalu H6, albo poprosić o przyjazd naszego przedstawiciela do Józefosławia czy Julianowa. Oczywiście można też skontaktować się z nami telefonicznie lub mailowo. Możemy też wystawić polise zdalnie, czyli obsłużyć klientów za pośrednictwem e-maila. Zapraszamy, nasza elastystyczność to nie tylko slogan.
„Ratuję przed pomyłką, kiedy tylko mogę”
– Czym zajmuje się Pan poza doradzaniem, które ubezpieczenia warto wybrać?
– Ubezpieczenia to moja pasja i praca. Poznałem różne problemy wystarczająco wielu osób, aby wiedzieć, jak to jest ważne, żeby mieć odpowiednie polisy. Staram się zachowywać zdrowy balans między pracą i życiem prywatnym, ale oczywiście zdarza się, że jak ktoś dowie się, czym się zajmuję zawodowo, to od razu pyta mnie, jak to naprawdę jest z tymi ubezpieczeniami. Czasem od razu widać, że ktoś zupełnie nie wie, na co zwrócić uwagę przy wyborze polisy… Ludzie dosyć często wybierają źle, a potem dziwią się, że po szkodzie nie dostają tego, na co liczyli. Tak więc zdarza mi się ratować przed pomyłką znajomych czy znajomych znajomych również w moim czasie teoretycznie wolnym pracy. Ale mam też inne pasje, którymi lubię się zajmować, żeby złapać dystans, odpocząć, zająć się z przyjemnością czy nawet radością. Jedno z moich hobby to „Gwiezdne wojny” i różne związane z nimi historie. Ale to temat chyba na jakąś inną długą rozmowę. ●





