– Moja córka popłakała się, jak uświadomiła sobie, że przez taki plan lekcji może stracić szansę na powołanie do reprezentacji Polski – powiedziała nam Marta, mama uczennicy Szkoły Podstawowej im. Janusza Korczaka w Józefosławiu. – Moi synowie trenują piłkę nożną od przedszkola, teraz w trzy dni mają kończyć lekcje o 17:25, co oznacza, że trzy z czterech treningów będą tracić – mówi Łukasz, ojciec bliźniaków. – Moje dziecko chciało w tym roku wystartować w olimpiadach z dwóch przedmiotów, ale taki plan lekcji uniemożliwia kontynuowanie zajęć dodatkowych – mówi rodzic innego dziecka.

Po publikacji naszego artykułu pod tytułem „Sytuacja w »Korczaku” jeszcze gorsza. 91 klas i ponad 2100 uczniów!” zgłosili się do nas kolejni rodzice niezadowoleni z planu lekcji przekazanego dzieciom 1 września tuż po rozpoczęciu roku szkolnego 2025/26.
Rodzice mówią, że są oburzeni nie z powodu „jakichś niedogodności”, że nie chodzi im tylko o to, że taki plan sprawia rodzicom i dzieciom ogromne problemy organizacyjne i rodzinne, ale chodzi o to, że taki plan oznacza, że wiele dzieci będzie musiało zrezygnować z zajęć dodatkowych, albo ewentualnie regularnie zwalniać się z lekcji i ryzykować przykre konsekwencje w szkole.
Czytaj też: Dzieci brutalnie zderzyły się z Piasecznem. „Jest pomysł na boisko pełnowymiarowe”
„Moja córka się popłakała, bo rówieśnicy jej »odjadą«”
Rodzice tłumaczą, że ich dzieci mogą stracić stojące przed nimi realne szanse życiowe: na kontynuowanie hobby, realizację pasji, marzeń, na rozwój w kierunku kariery zawodowej, na rozwój intelektualny i poprawę sprawności fizycznej.
– Moja córka popłakała się, gdy uświadomiła sobie, że przez taki plan lekcji może stracić szansę na powołanie do reprezentacji Polski – powiedziała nam Marta, mama uczennicy. – Pływanie to jej pasja, trenuje po dziewięć godzin tygodniowo w dni powszednie. To jest szalenie duże obciążenie dla dziecka. Jeżeli nie będzie mogła dalej trenować regularnie, to jej szanse na reprezentację Polski stopnieją, te szanse mogą zniknąć i pewnie znikną, bo w sporcie cudów nie ma. Bez treningów nie ma wyników… Popłakała się, bo dużo z siebie daje. Powiedziała mi, że jak zacznie trenować tylko dwa razy w tygodniu, bo na tyle pozwala aktualny plan lekcji, to dzieci mogące trenować normalnie po prostu jej „odjadą”… Nie będzie miała szans rywalizować z nimi jak równy z równym. Jest załamana, bo ma świadomość, że w takim przypadku już ich nie dogoni.
„Olimpiady? Teraz dziecko może o tym zapomnieć”
– Moje dziecko chciało w tym roku wystartować w olimpiadach z dwóch przedmiotów, ale taki plan lekcji uniemożliwia kontynuowanie zajęć dodatkowych – mówi inny rodzic. – Jak zobaczyliśmy plan lekcji, to wszyscy w rodzinie się załamaliśmy. Takiej nieregularności nie da się połączyć z przygotowaniami do poważnych wydarzeń w pozaszkolnym życiu dziecka. Jednego dnia lekcje mają być po południu, drugiego rano, trzeciego znowu popołudniu… Inne klasy też mają cały tydzień poszatkowany. Tu nie ma żadnego klucza. Mamy teraz pokazać korepetytorom okienka, które daje nam szkoła w różnych dziwnych porach, i oczekiwać, że wszyscy korepetytorzy, wszystkie pozaszkolne instytucje dostosują się do takiej łamigłówki?
– Synowie trenują piłkę nożną od przedszkola, a teraz w trzy dni mają mają kończyć lekcje o 17:25, co oznaczałoby, że trzy z czterech treningów będą tracić – mówi Łukasz, ojciec bliźniaków. – W praktyce tyle nieobecności na treningach może odbierać szanse na grę w pierwszym składzie i przesunąć obu na odległe miejsce na ławce rezerwowych. Doskonale o tym wiemy. Rozmawialiśmy z różnymi osobami. Na szczęście trener w MKS Piaseczno rozumie sytuację. Widzi, że przez taki plan lekcji w „Korczaku” może stracić dużą część składu, bo w podobnej sytuacji są też inni młodzi piłkarze uczący się w tej szkole.
„Trenujemy na ćwiartce boiska, bo boisk też jest za mało”
Tak jak trenerzy MKS Piaseczno, podobnie trenerzy klubu Jedność Żabieniec i innych starają się zmienić godziny niektórych treningów, żeby dzieci mogły w nich normalnie uczestniczyć. Problem w tym, że kluby korzystają z obiektów Gminnego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Piasecznie, a boisk jest za mało dla wszystkich drużyn wszystkich klubów. Z tego powodu wiele treningów odbywa się na połowie boiska lub nawet na ćwiartce boiska, co uniemożliwia lub utrudnia odpowiednie prowadzenie treningów. W takim ścisku w grafikach w niektórych przypadkach zmiany godzin treningów są niemożliwe albo bardzo trudne do przeprowadzenia.
Jak zrobić plan lekcji, żeby nie było tak źle?
Niektórzy rodzice sugerują, że plan lekcji powinien powstać z użyciem „odpowiedniej aplikacji”, która potraktowałaby wszystkie klasy według podobnych kryteriów, uwzględniając liczbę sal w „Korczaku” oraz godziny dostępności poszczególnych nauczycieli.
– To powinno wystarczyć. Wtedy dzieci mogłyby mieć na przykład pierwszą część tygodnia na rano, drugą na popołudniu, albo odwrotnie, a nie tak, że niektóre klasy mają super plany zajęć, a inne – koszmarne…
Przekazaliśmy te sugestie Andrzejowi Sochockiemu. Dyrektor SP im. Janusza Korczaka odpowiedział nam, że szkoła korzysta z odpowiedniego oprogramowania do układania planów lekcji. Jeżeli ktoś ma propozycję „lepszej aplikacji”, może ją zaproponować szkole bezpośrednio albo poprzez Jó-Ju News.
„Rodzice i szkoła nie ponoszą winy za tę sytuację”
Frustracja i oburzenie dzieci i rodziców spowodowane są szkolnym planem lekcji, więc siłą rzeczy częściowo te odczucia skierowane są w stronę szkoły, ale wiele osób zdaje sobie sprawę, że „Korczak” to najbardziej przeludniona szkoła w Polsce. Brakuje w niej sal do prowadzenia normalnych lekcji, brakuje miejsc na stołówce, żeby dzieci mogły normalnie zjeść obiad, brakuje sal gimnastycznych, a nawet korytarzy, na których od biedy są organizowane i mogłyby być organizowane lekcje wychowania fizycznego.
„Dyrektor i pracownicy szkoły naprawdę działają w sposób heroiczny” – napisał w mediach społecznościowych radny Maciej Dłużniewski.
„Wiem o tym. Ani rodzice ani szkoła nie ponoszą winy za tę sytuację. To zaniedbania, pycha, brak wyobraźni i odpowiedzialności głównych urzędników gminy, tzw. włodarzy” – odpisała mu Monika Bartkowska, mama jednego z wielu sportowców poszkodowanych w wyniku przeludnienia szkoły i spowodowanego nim planu lekcji.
RR
Ilustracja czołówkowa: komentarz powstały z użyciem sztucznej inteligencji.

Dziękujemy Wam za wsparcie
Portal Jó-Ju News powstał i zaczął się rozwijać również dzięki pomocy osób prywatnych, które dostrzegły problemy młodszych i starszych mieszkańców Józefosławia, Julianowa i okolicy. Dziękujemy wszystkim, którzy nam zaufali i wsparli nas lub nadal wspierają.
Dotychczas na nasze największe podziękowania najbardziej zasłużyli Szanowni Państwo: Jarosław Jankowski, Magdalena Bober-Jankowska, Michał Płotka, Edyta Czapla i Natalia Majewska.
Jeżeli Ty też doceniasz naszą pracę i starania o poprawę jakości życia mieszkańców naszej okolicy, bezpieczeństwa dzieci, młodzieży i zwiększenie ich szans na prawidłowy rozwój – możesz dołączyć do grona wspierających rozwój naszego portalu pisząc na adres jojunews.kontakt@gmail.com lub zostając naszym patronem po kliknięciu w powyższy baner lub bezpośrednio w hasło „Mieszkasz tutaj, musisz wiedzieć”. ●




